środa, 22 lutego 2017

#17 WIELKIE KŁAMSTEWKA, LIANE MORIARTY



Witajcie w pewnym amerykańskim miasteczku, gdzie centrum wszechświata znajduje się w Szkole Podstawowej Pirriwee Public, a ludzie wiodą szczęśliwe, rodzinne życie. Mieszkańcy pławią się w luksusie. Poznacie tu idealne, piękne żony, bogate mamuśki i nieskazitelnych, dobrze zarabiających mężów. Sielskiego krajobrazu dopełniają niezwykle uzdolnione, grzeczne dzieci uczęszczające na niezliczoną liczbę zajęć dodatkowych. Jak zatem widzicie życie tutaj płynie mlekiem i miodem, a mieszkańcom niczego nie brakuje. W zasadzie na tym mogłabym zakończyć, bo czyż nie brzmi to doskonale? Jednakże w powieści Wielkie kłamstewka Liane Moriarty idealnie nie jest, choć początkowo można odnieść takie wrażenie.

Świat przedstawiony przez Moriarty to świat pełen pozorów, choć na pierwszy rzut oka można by pomyśleć, że jest jak w powyższym opisie. Tymczasem nasze małe amerykańskie miasteczko jest miejscem, w którym ludzie kłamią i oszukują na potęgę. Począwszy od małych, słodkich kłamstewek, a na zdradach i oszustwach kończąc. Ludzie tu się znają, ale tak naprawdę nic o sobie nie wiedzą (choć liczne plotki sugerują inaczej). Mają również skłonności do wzniecania burzy w szklance wody oraz przekonania, że co złego, to nie ja, a poważne problemy mnie nie dotyczą. Owe kłamstwa, oszustwa, tajemnice i pozory powoli nabrzmiewają jak wielki wrzód, który ostatecznie pęka i rozlewa się, niosąc za sobą frustracje, złość, cierpienie, a w końcu morderstwo.



Liane Moriarty w ciekawy sposób prowadzi fabułę. Od pierwszych kart powieści czytelnik wie, że wydarzyło się coś złego. Domyśla się, że najprawdopodobniej jest to zabójstwo, morderstwo, coś, co w niezwykły sposób wstrząsnęło całą miejską społecznością, a w szczególności społecznością Pirriwee Public. Autorka jednak do samego końca nie zdradza nam szczegółów. Od samego początku sprawnie buduje napięcie, aby w finale zafundować czytelnikom prawdziwą eksplozję i emocjonalny rollercoaster.

Autorka Wielkich kłamstewek bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, poruszając w powieści tak poważny i wciąż zbyt mało nagłaśniany temat jak przemoc domowa. Moriarty na przykładzie jednej z głównych bohaterek podejmuje dość wnikliwą analizę i rozpoznanie owego problemu. Stara się przedstawić cały proces od początku do końca, spojrzeć na niego z wielu płaszczyzn. Udowadnia, że to się zdarza każdego dnia niezależnie od statusu majątkowego, a nie jak wiele osób sądzi — tylko w rodzinach biednych, niewykształconych, patologicznych.

Czytając Wielkie kłamstewka nietrudno dojść do wniosku, że większość z nas często niesłusznie ocenia innych po pozorach. Oczywiście istnieje druga strona medalu, gdy sami udajemy, kreujemy się na zupełnie inną osobę niż jesteśmy w zaciszu własnego domu, mieszkania, miejsca, w którym nikt nas nie widzi. Między innymi o tym jest ta powieść, o zakładaniu i noszeniu masek, o małych, niewinnych kłamstwach prowadzących nas na ścieżkę, z której nie ma już powrotu, a przynajmniej nie bez ofiar. To również powieść o ludziach, choć bogatych, pięknych, to jednak zagubionych i nieszczęśliwych, którzy często udają nie tylko przed innymi, ale także przed sobą.



Od niedawna bohaterów Wielkich kłamstewek możemy oglądać na ekranach telewizorów dzięki stacji HBO, która podjęła się ekranizacji powieści, tworząc z niej miniserial w gwiazdorskiej obsadzie. W głównych rolach zobaczymy między innymi Nicole Kidman, Reese Witherspoon, Alexsandra Skarsgarda, Shailene Woodrey i Laure Dern. Emisja pierwszego odcinka oficjalnie miała miejsce 19 lutego bieżącego roku, a polska premiera dzień później. Zatem jeśli przegapiliście odcinek, a chcielibyście zobaczyć perypetie bohaterów Wielkich Kłamstewek w wersji serialowej, jest jeszcze czas, aby to nadrobić. Osobiście polecam najpierw przeczytać książkę, a dopiero później sięgnąć po serial. Dodam tylko, że odcinek pilotażowy wypadł całkiem nieźle na tle powieści.
Brakuje w nim jednak napięcia, wyczekiwania na finał, które zrobiło przysłowiową robotę w książce. Nie ukrywam, że po przeczytaniu powieści trochę na ten serial czekałam i chyba liczyłam na coś więcej.

W odniesieniu do powyższych słów dotyczących serialu, zdecydowanie polecam zapoznać się najpierw z powieścią, dynamiczną, sprawnie napisaną, absolutnie wciągającą i porywającą na długie godziny. Niech Was nie zniechęci i nie przerazi powaga problemu poruszonego przez Moriarty. Autorka ma lekkie pióro, dzięki czemu powieść czyta się naprawdę dobrze. Świetne dialogi, okraszone inteligentnym, niewymuszonym poczuciem humoru. Znajdziemy tu również sporą dawkę psychologicznego spojrzenia na hermetycznie zamknięte społeczeństwo zamieszkujące małe miasta i miasteczka. Powieść jest bardzo amerykańska i zapewne nie jestem jedyną osobą, której od razu nasunęły się skojarzenia z Gotowymi na wszystko. Warto zatem dać się wciągnąć w klimat amerykańskich mamusiek oraz pozornie idealnych pierwszych i drugich mężów, bo Wielkie kłamstewka to po prostu dobra powieść o zwyczajnym, niezwyczajnym życiu ludzi skrywających tajemnice. Książkę znalazłam na półce z literaturą kobiecą, jednak dla mnie to przede wszystkim świetna, wielowątkowa powieść obyczajowa, a stopniowe odkrywanie kłamstw i oszustw społeczności Prriwaree Public, wplecione fragmenty policyjnych przesłuchań oraz stopniowo narastające emocje, nadają jej klimat dobrego kryminału. 

Na koniec dodam tylko, iż bardzo się cieszę, że udało mi się zakupić tę powieść w starej okładce, bowiem niedługo do księgarń wejdą nowe wydania z okładką serialową, która według mnie nie ma już takiego uroku jak pierwotna.

10 komentarzy:

  1. Ostatnio wpadłam na tę książkę. Brzmi naprawdę ciekawie, więc ja się skuszę. Tak samo ja na serial :)

    OdpowiedzUsuń
  2. serialu nie oglądałam, książki nie czytałam...mam sporo zaległości! Muszę to nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio to głośny tytuł. Okładka rzeczywiście ma swój urok, wcale się nie dziwię, że wolałaś uniknąć zakupu tej z wersją filmową. Też za nimi nie przepadam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię książki, które trzymają w napięciu, gdzie autor ma lekkie pióro i przyjemnie się je czyta, ktore poruszają ważne tematy. Myślę, że autorka świetnie trafiła pisząc o tym, że nie tylko w rodzinach patologicznych może być przemoc, ale i również w rodzinach wysoko postawionych... jest to dosyć częste, choć nie mówi się o tym głośno. Myślę, że naprawdę wciagnelabym się w te książkę. A serial może obejrzę;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zawsze sie obawiam powiesci o zwyklym zyciu... Zeby nie byly o niczym. Polecilas - dziekuje.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zauważyłam tę książkę właśnie dlatego, że pojawił się serial. Oczywiście nie obejrzę filmu, dopóki nie przeczytam powieści, bo zdecydowanie wolę zaczynać od słowa czytanego.

    OdpowiedzUsuń
  7. Opis na okładce rodem z najlepszego thrillera, historia, która wciąga od pierwszych stron, detektywistyczny zapęd, który towarzyszy lekturze od początku do końca i nieprawdopodobne rozwiązanie morderstwa! A do tego kilka ważnych kwestii, które autorka zgrabnie wplotła w fabułę. Świetna i zadziwiająco lekka książka :) Niestety po dwóch odcinkach serial okazał się nie dla mnie...
    Pozdrawiam,
    www.favouread.blogspot.com

    P.S. Świetne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka już "leci" na moją listę książek do przeczytania :) Jestem jej bardzo ciekawa!

    OdpowiedzUsuń
  9. skoro tak zachwalacie to chyba i ja się skusze na przeczytanie w następnej kolejności tej książki ;)

    OdpowiedzUsuń