poniedziałek, 15 maja 2017

#23 KRÓLOWA LODÓW Z ORCHARD STREET, SUSAN JANE GILMAN


Emigracja z kraju ojczystego w poszukiwaniu pracy jest współcześnie tematem niezwykle popularnym, który zdecydowanie nikogo już nie dziwi. Nasi rodacy bez problemu przemieszczają się po całej Europie w poszukiwaniu zatrudnienia. Niektórzy znajdują za granicami swoje miejsce na ziemi i zostają na zawsze. Emigracja za tak zwanym chlebem nie jest niczym nowym. Zapewne wiedzą o tym nasi dziadkowie, pradziadkowie i dalsi krewni, którzy emigrowali podczas I oraz II Wojny, oraz po ich zakończeniu. Wówczas częstym miejsce wyjazdu z ojczyzny była Ameryka Północna, kraj obiecany, raj na ziemi. Wielu miało nadzieję odnaleźć tam spokój, pracę i zapewnić byt sobie oraz rodzinie. Często jednak wyprawa do Stanów Zjednoczonych czy Kanady zamiast swoistym rajem na ziemi okazywała się zwyczajną porażką.

poniedziałek, 1 maja 2017

#22 SMOKE ON THE WATER - HISTORIA O DOBRYCH NIEZNAJOMYCH, DAVE THOMPSON


Muzyka łączy pokolenia. Pamiętam pierwsze płyty, które puszczał mi tata. Obudził we mnie ciekawość nie tylko różnorodnej muzyki, ale także czasów jego młodości. Lata 60', 70', 80' obfitowały w bogaty krajobraz muzyczny i kulturowy. Jednym z zespołów, który rozbudził we mnie miłość do rocka, było Deep Purple. Do dziś nie potrafię się oprzeć pierwszym taktom Smoke on the water. Naturalną koleją rzeczy jest, że jeśli ktoś nas oczaruje, chcemy wiedzieć o nim jak najwięcej. Dlatego też jak tylko zobaczyłam tę biografię w nowościach wydawniczych, pobiegłam do księgarni. Dobra biografia ma to do siebie, że jest nie tylko skarbnicą wiedzy na temat danego zespołu, powstawania utworów, ale także na temat całej kulturalnej i społecznej otoczki. Przekrój lat 60' - 80' był okresem narodzin wielu genialnych muzyków oraz zespołów, ale również wielu gatunków muzycznych i subkultur. Wszystko to stało się tłem dla poczynań Deep Purple, których karierę muzyczną opisał Dave Thompson w jednej z lepszych biografii muzycznych, jakie miałam okazję przeczytać, a mianowicie Smoke on the Water - historia o dobrych nieznajomych.

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

#21 CIEŃ BURZOWYCH CHMUR, EDYTA ŚWIĘTEK


Literatura kobieca, niesłusznie utożsamiana często z romansami, zdecydowanie zajmuje najmniej miejsca w mojej biblioteczce. Sama jestem kobietą i wiem, że przedstawicielki mojej płci nie czytają tylko romansów. Jednak ponieważ na co dzień pracuje w miejscu pełnym książek, gdzie obowiązują pewne nazwy, określenia, ściślej mówiąc tytulatura, tudzież po prostu system haseł służący usystematyzowaniu i zachowaniu porządku w miejscu, w którym książki są dosłownie wszędzie (no dobra, może nie tak dosłownie, ale tak one są wszędzie). Dlatego też starając się zachować na blogu porządek, również używam i będę używać pewnych haseł, co by to wszystko trzymać w ryzach i aby Wam drodzy Czytelnicy łatwo było się po tej mojej blogowej przestrzeni poruszać.

Wracając zatem do literatury kobiecej, jak już wspomniałam, raczej sięgam po nią rzadko. Oczywiście jednocześnie starając się nie ograniczać swoich horyzontów czytelniczych, zdarza mi się w stronę półki z literaturą kobiecą zerkać, czasami zatrzymuje wzrok na dłuższą chwilę, gdyż dostrzegam obiekt potencjalnie interesujący. Wówczas bez skrępowania już, odważnie podążam do tej półki, co to rzadko podchodzę i wyciągam z niej takie oto perełki jak Cień burzowych chmur autorstwa Edyty Świętek.

piątek, 7 kwietnia 2017

#20 MARIA PANNA NILU, SCHOLASTIQUE MUKASONGA


Pisarze brytyjscy, francuscy, niemieccy, hiszpańscy, a co z autorami spoza kontynentu europejskiego? Piszą świetne powieści, przybliżają nam Europejczykom nowe, często egzotyczne kultury, obyczaje. Dzięki nim mamy szansę oddawać się literackim podróżom do najdalszych zakątków świata, ale też poznawać ważne historyczne, polityczne, społeczne i wydarzenia z zupełnie nowej perspektywy. Bardzo lubię poznawać nowych autorów, oglądać ich oczami niezwykłe miejsca w najdalszych zakątkach świata, smakować oryginalnych historii, poznawać unikalne tradycje. Podczas jednego z takich literackich poszukiwań trafiłam na Scholastique Mukasonge i jej debiutancką powieść Maria Panna Nilu. Autorka jest Rwandyjką, na własnej skórze doświadczyła nienawiści, przemocy oraz upokorzeń wywołanych przez konflikty klasowe i etniczne jakie miały miejsce w jej kraju. Maria Panna Nilu będącą jej pierwszą powieścią, choć nie jest autobiografią, w niezwykle szczery,pozbawiony koloryzacji sposób przybliża nam zaognienie konfliktu między plemionami Tutsi i Hutu, co w ostateczności doprowadziło do jednej z najbardziej krwawych wojen domowych w historii Afryki. W powieści Mukasongi obserwujemy ów konflikt oczami dziewcząt z Rwandyjskiego liceum im. Marii Panny Nilu. Widzimy jak na małym obszarze, w szkolnych murach usiłowano pogodzić i zmusić do koegzystencji dziewczęta z tych dwóch plemion już wtedy (akcja powieści ma miejsce na początku lat 70') żyjących w sporym konflikcie. To naprawdę ważna książka.