Jon Ronson, dziennikarz, publicysta, prezenter radiowy, autor takich bestsellerowych wydawnictw jak Czy jesteś psychopatą, Człowiek, który gapił się na kozy, tym razem postanowił zmierzyć się z uczuciem wstydu i dokładnie zbadać mechanizm oraz proces zawstydzania. Czemu właściwie służy? Dlaczego tak chętnie sięgamy po ten rodzaj kary? Jak daleko można się posunąć i jakie konsekwencje mogą z tego wyniknąć? Te i wiele różnych kwestii próbuje nam wyjaśnić w książce #Wstydź się.
Przyznam szczerze, że książka Ronsona, mimo stosunkowo małej objętości zajęła mi sporo czasu. Nie chodzi o to, że nie przypadła mi do gustu, wręcz przeciwnie już teraz z czystym sumieniem mogę ją uznać za jedną z ciekawszych pozycji przeczytanych przeze mnie w tym roku. Jednak każda podjęta przez autora kwestia, każda kolejna historia skłaniała mnie do refleksji, co za tym idzie, do odłożenia książki i zebrania myśli. Każdy nowy trop Ronsona implikował w mojej głowie impuls wywołujący istną burzę mózgów, poszukiwanie w swoim życiu i otoczeniu pasujących przykładów potwierdzających rację autora.
Jon Ronson podejmując temat wstydu, chcąc lub nie, nakreśla również krajobraz współczesnego życia w social mediach. Jednocześnie udowadnia, że wstyd i aktywne funkcjonowanie w sferze portali społecznościowych nierozerwalnie niesie za sobą widmo wstydu, które może dosięgnąć każdego z nas kiedy tylko powinie nam się noga, udostępnimy nieodpowiednie zdjęcie, myśl, żart, którego ktoś nie zrozumie lub zrozumie dość opacznie.Ten jeden błąd może kosztować każdego z nas utratę dobrego imienia, ukochanej pracy, znajomych, rodziny. Wszystko to Ronson popiera przykładami, historiami, które naprawdę się wydarzyły, choć brzmią niewiarygodnie, dla wielu z nas mogą się stać przestrogą i czerwoną lampką zapalającą się w głowie, zanim kolejny raz opublikujemy coś na Facebooku, Instagramie czy Twitterze.
#Wstydź się, to niewiarygodna historia ludzi, których różni wszystko, ale jednoczy wstyd. Wszystko okraszone charakterystyczną dla Ronsona dawką humoru i dociekliwości. Wciąga jak dobra powieść, zaskakuje zwrotami akcji i skłania do refleksji nad tym w jakim świecie i czasach przyszło nam żyć. Czytając, wielokrotnie zadawałam sobie pytanie co z tymi ludźmi? Skąd w nas tyle perfidii, zajadłości i agresji. Książka Jona Ronsona to fantastyczne studium wstydu. Uczucia, którego prawdopodobnie doznał każdy z nas, w różnych sytuacjach, czasem bardziej, czasem mniej dramatycznych. Tak zawsze myślałam, Ronson udowadnia, że istnieją osoby potrafiące się temu uczuciu oprzeć. Jednocześnie pokazuje, iż wstyd to uczucie niezwykle skomplikowane, podobnie jak proces, który do niego prowadzi.
Niezwykle ciekawą kwestią podjętą w książce jest możliwość całkowitego zniknięcia z sieci. Wszak od zawsze słyszałam "wszystko, co kiedykolwiek wrzucisz w czeluście Internetu, na zawsze tam pozostanie". Autor #Wstydź się, dociera do ludzi potrafiących przechytrzyć wyszukiwanie Googla, magików, którzy sprawiają, że wstydliwe zdjęcie czy głupi wpis praktycznie przestają istnieć, a ich miejsce zajmuje zupełnie nowy, budowany nam od podstaw wizerunek mający na celu odsunąć w zapomnienie to, co nigdy w mediach społecznościowych nie powinno się pojawić.
Pojęcie publicznego zawstydzania od pewnego czasu przywołuje w mojej głowie tylko jeden, choć bardzo sugestywny obraz, a właściwie scenę z serialu Gra o tron, kiedy to ogolona na łyso, naga królowa jest gnana głównymi ulicami miasta, obrzucana zgniłymi warzywami i innymi okropnościami przez poddanych, a krok w krok podąża za nią zakonnica dzwoniąca dzwonkiem i krzycząca shame! Można by powiedzieć, wstrząsające ale to nadal tylko film. Ronson udowadnia nam, że nie, wcale nie musimy się cofać do wieków średnich, do publicznych chłost czy egzekucji. Oto dziś w XXI wieku, my ludzie, społeczeństwo socjalmedialne, robimy to samo, przeprowadzamy prawdziwy lincz na skalę światową. W jaki sposób nie zdradzę, lepiej robi to Jon Ronson, choć wnioski do jakich doszedł szokują i wielu z nas podczas lektury będzie kręcić głową z niedowierzaniem, warto sięgnąć po #Wstyd i przekonać, że w tej kwestii świat nie poszedł na przód, nadal jest brutalnie, zmieniły się tylko narzędzia.
Bardzo zaintrygowała mnie ta książka. Koniecznie muszę po nią sięgnąć! ;)
OdpowiedzUsuńPolecam :)
UsuńWow! Masz talent!
OdpowiedzUsuńNie słyszałam o tej książce, ale chętnie nadrobię braki ;)
OdpowiedzUsuńKoniecznie :)
UsuńStrasznie mnie zaintrygowałaś i mam nieodpartą chęć sięgnięcia po tę książkę, zważywszy na fakt tego całkowitego zniknięcia z sieci. Szkoda, że już po dniu dziecka, wiedziałabym o co poprosić :-D
OdpowiedzUsuńZawsze się znajdzie jakaś okazja, żeby kupić sobie kolejną książkę ;)
UsuńJa myślę nad tym, żeby całkowicie zniknąć z sieci, ale póki bloguję, to chyba niemożliwe. Bardzo chętnie bym przeczytała tą książkę.
OdpowiedzUsuńMam podobne rozterki, niestety blogowanie i socjal media są silnie ze sobą związane, Facebook czy Instagram to świetne narzędzia. Wystarczy korzystać z nich z rozwagą :)
UsuńZaciekawiłam się, chętnie po nią sięgnę :)
OdpowiedzUsuńMuszę przyznać, że po przeczytaniu tej recenzji, śpieszę do księgarni po tę książkę
OdpowiedzUsuńMam duże zaległości w czytaniu ale gdy tylko znajdę chwilę to nadrobię zaległości
OdpowiedzUsuńPrzede mną wciąż 'Czy jesteś psychopatą', ale o tej książce nie wiedziałam. Też pomyślałam o scenie 'shame" z "Gry o tron"! :)
OdpowiedzUsuńŚwietna recenzja !
OdpowiedzUsuńJaki ciekawy pomysł na książkę! Nie słyszałam do tej pory o tym autorze, musze sobie o nim więcej poczytać.
OdpowiedzUsuńZarówno tytuł, autor, jak i Twoja recenzja bardzo zachęcają do tej lektury :)
OdpowiedzUsuńZ zainteresowaniem sięgnę po książkę, warto bliżej przyjrzeć się poruszanemu zagadnieniu, zwłaszcza w obliczu wszechobecnych i silnie oddziałujących social mediów.
OdpowiedzUsuńBookendorfina
Brzmi ciekawie... Zastanawiam się tylko czy to bardziej społeczna wiwisekcja czy może powieść o chwytliwym temacie...
OdpowiedzUsuńNie będę oryginalny, ale również mnie ten tytuł zaintrygował! :)
OdpowiedzUsuńNie znam jej :)
OdpowiedzUsuńNooo jeżeli już piszemy o necie i o próbach zniknięcia to teraz staje się to nieco łatwiejsze niż było to kiedyś. Należy poznać kilka sztuczek i znikasz. Ciekawa pozycja książkową :) pozdrowienia
OdpowiedzUsuńJa to mam wrażenie, że ludzie wstydu właśnie nie mają i wręcz kręci ich obnażanie głupoty, fałszywie pojmowanej odwagi czy nagości - a social media temu sprzyjają.
OdpowiedzUsuńLudzie w dzisiejszych czasach generalnie niczego się nie wstydzą, a już w sieci odsłaniają się chyba najbardziej...
OdpowiedzUsuńPięknie piszesz! Nie znałam wcześniej tej książki ;o
OdpowiedzUsuńPrzegapiłam tą książkę, a uwielbiam tego autora!
OdpowiedzUsuń