poniedziałek, 2 stycznia 2017

#10 SZUKAJĄC ALASKI, JOHN GREEN


Nowy Rok, niczym tabula rasa po raz kolejny daje nam szansę zacząć wszystko od nowa. Przed nami nowe wyzwania, nowe nadzieje, a może tak rzucić wszystko i zacząć od nowa, w innym miejscu. Może taka radykalna zmiana pozwoliłaby nam odkryć głębszy sens naszego życia i doświadczyć rzeczywistości jak nigdy wcześniej. Właśnie tak postąpił Miles, główny bohater debiutanckiej powieści Johna Greena Szukając Alaski, będącej jednocześnie moim pierwszym literackim spotkaniem z twórczością tego autora.

Miles Halter nie jest typowym amerykańskim szesnastolatkiem. Nie ma przyjaciół, a jego pasją jest zapamiętywanie ostatnich słów wypowiedzianych przed śmiercią przez znane osoby. Przyznacie sami, że to dość osobliwe zainteresowanie. Poznajemy go w dość znaczącej dla jego dalszego życia chwili, właśnie przenosi się do jednej z bardziej rygorystycznych szkół z internatem, a wszystko po to, by odnaleźć to najrealniejsze, najniezwyklejsze doświadczenie rzeczywistości. Doświadczenie, o wymiarze niemalże filozoficznym, Wielkie Być Może, oto największy cel w życiu Milesa.



Narratorem w Szukając Alaski jest właśnie Miles. To on opowiada nam o przyjeździe do Internatu, gdzie poznaje Pułkownika — swojego nowego współlokatora, jego znajomych i w końcu niezwykłą, inteligentną i tajemniczą Alaskę, która, choć Miles jeszcze tego nie wie, wywróci jego dotychczasowe życie do góry nogami. I w tym miejscu warto się na moment zatrzymać nad postacią Alaski Young, bo choć to Miles jest tu głównym bohaterem, narratorem, to właśnie Alaska jest katalizatorem wszelkich zmian, nie tylko w życiu Milesa, ale także innych bohaterów powieści. Kocha książki, poszukuje w nich życiowej mądrości oraz sposobu na pokonanie labiryntu rzeczywistości.

Szukając Alaski to przede wszystkim fascynująca powieść o dorastaniu, doświadczaniu wszelkich uroków młodości, poznawaniu tego co zakazane, wraz ze wszystkimi konsekwencjami. To opowieść o magii przyjaźni, niezwykle mocnej i prawdziwej. Autor w niezwykły sposób łączy sprawy duchowe z opisami ludzkiej cielesności, będącej czymś nowym, kolejnym życiowym doświadczeniem. Wprowadza to do powieści pewną równowagę między tym, co materialne, a co duchowe, udowadniając, że jedne i drugie doznania przybliżają nas do odnalezienia tego niezwykłego, wyjątkowego doświadczenia rzeczywistości, którego poszukuje także wcześniej wspomniany Miles.



John Green otrzymał łatkę autora powieści młodzieżowych. Sama zaczynając przygodę z Szukając Alaski tak do tego podeszłam. Faktycznie zaczynamy czytać jak kolejną obyczajówkę dla młodzieży, jednak im dalej się w tę historię zagłębimy, odkryjemy, że pod warstwą powieści młodzieżowej ukryta jest opowieść o życiu, jego sensie, pełna filozoficznych rozważań i uniwersalnych przesłań wykraczających poza świat nastolatków. Wszystko to czyni powieść Greena oryginalną i unikatową. Wszak sam Green jest autorem niezwykłym, bowiem potrafi pisać o sprawach poważnych, trudnych, w sposób niezwykle lekki. W Szukając Alaski podejmuje temat nie tylko życia i sensu egzystencji, ale także kwestie cierpienia, śmierci, utraty kogoś bliskiego. To tematyka, którą nieczęsto spotyka się w powieściach młodzieżowych, a już na pewno nie w takim wymiarze jak u Greena, co bez wątpienia czyni go pisarzem wyjątkowym. Natomiast jego powieści pełne życiowej mądrości, mogą być szczególnie dla młodszych czytelników czymś w rodzaju życiowego drogowskazu.

Szukając Alaski to powieść wymagająca od czytelnika skupienia, czytając, cały czas musimy myśleć, mieć otwarty umysł. Można śmiało powiedzieć, że powieść Greena uderza nie tylko do mózgu, ale krąży w krwiobiegu, aż dociera do serca wydobywając wszelkie pokłady emocji.

Przyznam szczerze, że po Szukając Alaski sięgnęłam zachęcona porównaniem tejże powieści do Buszującego w zbożu jednej z moich ulubionych książek, która wzbudziła we mnie wiele niezwykłych emocji i absolutnie zapadła mi w pamięć, mimo że od jej lektury minęło naprawdę sporo czasu. Bardzo się bałam, że owo porównanie okaże się przerostem formy nad treścią, przesadą, zwykłym chwytem marketingowym. Kończąc ostatnią stronę powieści Greena odetchnęłam z ulgą. Buszujący w zbożu nadal stoi w moim rankingu bardzo wysoko, jednak Szukając Alaski ma w sobie ogromny potencjał, aby również stać się książką kultową, co więcej, aby stać się głosem pokolenia naszych czasów. Moje serce zdecydowanie skradła, zasiała we mnie wiele pytań i spotęgowała apetyt na inne książki Johna Greena.

18 komentarzy:

  1. Osobiście średnio przepadam za twórczością Johna Greena. Jestem po lekturze "Gwiazd naszych wina" i "19 razy Katherine" i nie mogę powiedziec, żeby to było coś porywającego. Taka książka do poczytania, ale byc może ta pozycja zmieni moje zdanie. Bardzo ciekawie ją opisałaś :) Zostaję tu na dłużej i zapraszam do siebie, dopiero zaczynam :) https://www.youtube.com/watch?v=2i-QEw7TZwA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzieś, kiedyś uslyszałam zdanie, że życie było by niezwykle nudne, gdyby wszystkim podobały się te same książki. Jasne, super jest jeśli ktoś z entuzjazmem podziela moje zdanie, ale jesteśmy różnorodni, mamy różne podejście, różne odczucia, różne rzeczy nad wzruszają i zachwycają. Niestety Green należy do autorów, których albo się kocha od pierwszej powieści, albo od razu się go nienawidzi. Mimo wszystko warto próbować, a nóż coś zaskoczy :) Dziekuję za poświęcenie chwili na komentarz, milo mi, że Ci się u mnie spodobało :) Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Zaciekawiłaś mnie tą książkową pozycją, nie czytałam żadnej z książek tego autora. Muszę nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło slyszeć, pozdrawiam i oczywiście zachęcam do lektury :)

      Usuń
  3. Nie znam książek tego autora, ale może warto zmienić ten stan :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze warto poznawać i odkrywać nowe :)

      Usuń
  4. Wstyd przyznać, ale jeszcze nie czytałam nic tego autora. Myślę, że najwyższy czas to nadrobić, zwłaszcza że Twoja recenzja zachęca do przeczytania książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żaden tam wstyd, z resztą zawsze można nadrobić. Dziekuję za miłe słowa :)

      Usuń
  5. Dopiero teraz odnalazłam Twojego bloga i poobserwuję go z ciekawością. Trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Powiem szczerze, że po takim wstępie zaintrygowałaś mnie i chętnie przeczytałabym tę książkę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam się na przyszłość i życzę emocjonującej lektury :)

      Usuń
  7. John Green to zdecydowanie nie dla mnie więc raczej nie sięgnę po tą lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam "Gwiazd naszych wina" i kompletnie nie rozumiem zachwytu nad tym autorem. owszem książka była w porządku, ale nic poza tym. Jeżeli w przyszłości miałabym sięgnąć po twórczość Greena to byłoby to zapewne właśnie "Szukając Alaski", ale na razie mnie on jakoś nie przekonuje. Pozdrawiam i zapraszam do mnie. Dopiero zaczynam Bookwormscity

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam już styczność z tym autorem i mimo jego popularności nie przepadam za nim. Nie podoba mi się jego styl pisania, a książki jego twórczości, które do tej pory przeczytałam nudziły mnie. Zaciekawiłaś mnie tą recenzją i książka wydaję się całkiem fajna i być może po nią sięgnę, bo jak to się mówi? Do trzech razy sztuka :)
    Zapraszam do siebie: http://poszukiwaczkaksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetna recenzja! Dzięki za pomysł na prezent dla kogoś bliskiego!

    OdpowiedzUsuń
  11. Wielokrotnie słyszałam, że "Szukając Alaski" to najlepsza powieść Greena. Sama czytałam póki co tylko "Gwiazd naszych wina" i z pewnością była do książka skłaniająca do refleksji, ale tez dość ciężka. Po tę, o której opowiadasz, bardzo chętnie kiedyś sięgnę.

    OdpowiedzUsuń