poniedziałek, 19 grudnia 2016

#7 JESIEŃ, KARL OVE KNAUSGARD

Mimozami jesień się zaczyna, złotawa, krucha i miła, śpiewał Czesław Niemen, a wcześniej napisał Julian Tuwim. Maria Konopnicka w wierszu Stary zegar od pradziada wymieniła wszystkie te elementy jesiennej pogody, które wielu z nas potrafią wyprowadzić z równowagi. Wicher wieje, deszcz zacina, jesień, jesień już! - pisze Konopnicka. Tymczasem w dalekiej Skandynawii niejaki Karl Ove Knausgard postanawia uczynić jesień tytułem książki otwierającej cykl powieści napisanych w hołdzie dla jeszcze nienarodzonej córki. Opowiada w nich o życiu, jednocześnie udowadniając, że zwykłe codzienne rzeczy mają zdecydowanie więcej barw niż nam się wydaje. Zupełnie jak jesień.

Knausgard snuje swoją opowieść przez trzy jesienne miesiące. Stara się przekazać otaczającą nas rzeczywistość jeszcze nienarodzonej istocie, tak aby była gotowa na to wszystko, co ją może spotkać. Bierze pod lupę zwykłe przedmioty, zjawiska, z którymi spotykamy się na co dzień. Rozkłada je na czynniki pierwsze i pokazuje, że mają o wiele więcej wymiarów niż potrafimy sobie wyobrazić. Czyni z nich przedmioty swoich filozoficznych rozważań. Tu nawet zwykły worek czy puszka mają szansę zyskać status rzeczy niezwykłych. Dla nas to po prostu zwykłe przedmioty użytkowe, a po wykorzystaniu, śmieci, często przechodzimy obok nich obojętnie, nie zastanawiając się głębiej nad ich znaczeniem. Knausgard zawstydza nas, uświadamia w jak wielkim pośpiechu żyjemy, wykonując wiele rzeczy mechanicznie, bezmyślnie, nie mamy czasu choć na moment się zatrzymać i pokontemplować codzienności.



Czytając Jesień czułam, że mój mózg pracuje na wysokich obrotach. Delektowałam się każdym słowem, aby nie uronić niczego, co autor chcę nam przekazać. Często zatrzymywałam się w zamyśleniu, po czym uśmiechałam i myślałam sobie — to ma sens, dlaczego wcześniej na to nie wpadłam. Powieść Knausgarda, która według mnie powinna być zaklasyfikowana raczej jako dziennik, aniżeli literatura piękna obca, pozwala nam się zatrzymać. Odetchnąć od codziennego zabiegania. Sprawia, że mamy ochotę się zamyślić, spojrzeć na świat innymi oczami. Kontemplować rzeczywistość.

Jestem pod ogromnym wrażeniem języka, jakiego Knausgard używa do opisywania rzeczywistości. Piszę o zwykłych rzeczach, także o tych wzbudzających w nas odrazę, kreśląc ich obraz w sposób niezwykle poetycki, choć z właściwą sobie skandynawską szczerością. Niemalże w każdym zdaniu da się odczuć emocje, jakie towarzyszą autorowi w czasie oczekiwania na narodziny córki. Mamy zatem dumę, podekscytowanie, miłość, wzruszenie, jednak mnie, jako czytelnika, ale też osobę bardzo wrażliwą poruszyła ogromna czułość, z jaką autor zwraca się do jeszcze nienarodzonego dziecka. Nieczęsto w literaturze mamy okazję spotkać się z tak niezwykłym pokładem emocji w oczekiwaniu na dziecko ze strony ojca. Tymczasem, choć Knausgard jest wikingiem nie tylko z nazwiska, nie wstydzi się obnażyć emocji i snuć opowieści często bardzo intymnych.



Warto kilka słów poświęcić wizualnej stronie Jesieni. Książka wydana została nakładem Wydawnictwa Literackiego. Piękna, twarda oprawa oraz ilustracje autorstwa Vanessy Baird, od momentu zakupu sprawiały wrażenie, że nabywamy coś wyjątkowego. Te przeczucia potwierdzały się z każdą kolejną przeczytaną stroną. Tym samym, jeśli jest jeszcze ktoś, komu chcielibyście sprawić świąteczny podarunek, a kompletnie nie macie pomysłu, polecam właśnie Jesień. To lektura uniwersalna, do której można wracać wielokrotnie, ja na pewno nie raz wrócę.

Jesień była moim pierwszym spotkaniem z Knausgardem, jakoś nie miałam wcześniej okazji zapoznać się z jego osławioną sześciotomową Moją Walką. Jestem bardzo ciekawa tej innej, bardziej literackiej odsłony autora. Dziś już wiem, że poznając Jesień nabrałam apetytu na więcej i niebawem na mojej półce pojawi się także Zima, a później kolejne pory roku. Po lekturze Jesieni już nigdy nie spojrzę na otaczający mnie świat w taki sam sposób. Przykro mi było się z tą książką rozstawać, na szczęście kolejne części cyklu przede mną i z ogromną chęcią powrócę do świata Knausgarda, gdzie nic nie jest tym, czym nam się wydaje. Gdzie każdy element, aspekt naszej codzienności potraktowany jest wyjątkowo, a wszystkie nawzajem się przenikają, pokazując piękno świata, w którym żyjemy i stając się powodem, dla którego warto żyć. 

24 komentarze:

  1. Czuję, że to książka, która wywoła we mnie wiele emocji. Piękne zdjęcia Ci wyszły.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba nie do końca mam ochotę na czytanie jej, choć nie powiem, recenzja bardzo mi się podobała i bardzo szybko mi się ją czytało :)

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♥
    SZELEST STRON

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo piękna, emocjonalna recenzja. Zapewne książka wywołuje niezwykłe emocje i pozwala spojrzeć na świat oczami autora. Mam nadzieję, ze kiedyś będę mogła ją poznać bliżej. Tymczasem życzę magicznych i wyjątkowych Świąt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję, faktycznie książka jest niezwykle emocjonalna :)

      Usuń
  4. Piękne zdjęcia i ciekawa recenzja. Lubię skandynawską literaturę i zgadzam się z tym, że zwykłe codzienne rzeczy mają więcej barw niż nam się wydaje. Pozdrawiam i wesołych świąt!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, też tak myślę :) Dziękuję za miłe słowa, pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Jeszcze o tej książce nie słyszałam, ale zainteresowałaś mnie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam tej książki, może warto jednak sięgnąć po "Jesień", bo z tego co piszesz to wartościowa książkowa pozycja :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam ani książki, ani autora - recenzja zachęcająca, zatem jak przebrnę przez listę "do przeczytania", sięgnę i do niej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie to i dziekuję za miłe słowa :)

      Usuń
  8. Zachęcająca opinia o książce :)
    magiczne to zdjęcie. Gipsówka dodaje uroku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie to :) Bardzo często po nią sięgam, ma swój niepowtarzalny, delikatny urok :)

      Usuń
  9. Pięknie wygląda a Twoje słowa bardzo zachęcają do lektury :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Knausgard to mój literacki wyrzut, jeden z wielu, ale odczuwany dotkliwie za każdym razem, gdy widzę "Moją walkę". Po takich pieknych słowach odnośnie "Jesieni", swoje spotkanie z autorem rozpocznę właśnie od tego cyklu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, też mam takie wyrzuty i co roku sobie obiecuje nadrobić, ale moja lista 'muszę przeczytać' i tak już robi mi wieczory na najbliższe kilka lat ;)

      Usuń
  11. I to jest coś dla mnie! Skandynawski klimat w książkach nadaje im szczerości, naturalności i tajemnicy jednocześnie. p.s. a zdjęcie zjawiskowe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również jestem wielbicielką literatury skandynawskiej. Dziekuję za miłe słowa i pozdrawiam :)

      Usuń